Inwigilacja służb - sprawozdanie zbytnio 2016 rok

Jak i jaki inwigilował w 2016 r. - są najnowsze dane

Minister sprawiedliwości przedstawił dane na temat tego jakim sposobem często i po które dane odnośnie tematu obywateli sięgały w 2016 roku służby. Chodzi o dane pozyskane przez policję, Służbę Celną, Straż Graniczną, ABW, CBA, Wywiad Skarbowy, Komendę Kluczową Żandarmerii Wojskowej, oddziały Żandarmerii Wojskowej i Służbę Kontrwywiadu Wojskowego.

Połączenia telefoniczne

W sumie służby przetworzyły po 2016 r. ponad 1, 1 mln danych telekomunikacyjnych. Zdecydowana większość z tych propozycji, bo prawie 77 proc., to billingi. Na drugim miejscu znalazły się lokalizacje stacji abonenckich (13, sześć proc. ) i wiadomości użytkowników (7 proc. ).

Kto do wymienionych zaglądał?

  • policja – przetworzyła 73, 2 proc. wszystkich danych
  • ABW, CBA, Wywiad Skarbowy, ŻW i SKW - kolejny, 2 proc.
  • Straż Graniczna - 11, 6 proc.
  • Służba Celna - 10 danych.

Według Fundacji Panoptykon, ilość 1, 1 mln zapytań to mniejsza liczba aniżeli w ubiegłych latach, gdy służby pytały o informacje obywateli ok. 2 mln razy (a w rekordowym 2014 r. aż dwóch, 35 mln).

Jednak według Fundacji Panoptykon te informacje ministra sprawiedliwości odrzucić dają pełnego obrazu. Wojciech Klicki z fundacji wskazuje, że zestawienie ministra sprawiedliwości, wedle ustawą inwigilacyjną, nie obejmuje danych abonenckich, czyli tych, za pomocą którym służby wiedzą np. do kogo należy telefon komórkowy. A z informacji fundacji wynika, że to ok. 40 proc. wszystkich zapytań służb.

Internet

W 2016 roku służby sięgały także po dane internetowe. Wystosowały ponad 23 tys. zapytań. I tu znów zazwyczaj aktywna była policja, która to otrzymała dostęp do 80, 8 proc. tych informacji.

Służby występowały także o 1, 8 tys. danych pocztowych. Według wiadomości Zbigniewa Ziobry w 2016 r. przeprowadzono 121 inspekcji, z których 3 zostały negatywne.

Zdaniem fundacji sprawozdanie ministra Ziobry ciężko właściwie ocenić, bo niektóre sformułowania są zupełnie niejasne, np. nie wiadomo jakie możliwości oznacza kategoria danych telekomunikacyjnych o "liczbie wystąpień o użytkownikach".

- Wbrew to należy chyba odpocząć z ulgą: wprowadzone tak zwanym. ustawą inwigilacyjną ułatwienie po sięganiu po dane dzięki temat naszej aktywności w sieci – jeśli wierzyć statystykom – nie doprowadziło do odwiedzenia pozyskiwania tych danych przez służby na masową miarę - mówi Klicki.

Organizacje pozarządowe zaalarmowane

Panoptykon i inne organizacje pozarządowe, oraz RPO, podkreślają, że wejście do billingów czy zlokalizowania telefonów komórkowych, an ostatnio i danych internetowych, od dawna odbywa się poza realnym nadzorem zewnętrznym, których nie rekompensuje wewnętrzny opieka w służbach.

- Mimo nacisków ze strony www organizacji pozarządowych czy Rzecznika Praw Obywatelskich – an ostatecznie także mimo osądu Trybunału Konstytucyjnego – nie zmieniła tego poprzednia ekipa rządząca. Obecna, zmuszona wyrokiem TK, przyjęła tzw. ustawę inwigilacyjną, która nie tylko nie rozwiązała problemu niedostatku kontroli, ale także ułatwiła służbom dostęp do danych empirycznych internetowych - podkreśla Klicki.

Przypomina, że np. Sąd Okręgowy w Gdańsku ocenił, że ustawa odrzucić stwarza możliwości zweryfikowania, bądź sięgnięcie po informacje było niezbędne, celowe i stosownie uzasadnione, a więc nie daje podstawy do zrobienia "realnej – spełniającej wzorce ochrony praw człowieka – kontroli". Według Klickiego, sądy widzą tylko suche tabelki i nie mają programów, by zweryfikować, czy wśród pobranych billingów nie zaplątał się np. "billing małżonki funkcjonariusza policji podejrzewanej przez niego o zdradę".

Kontrowersyjna nowelizacja

Przypomnijmy: w lutym 2016 r. weszły przy życie nowe przepisy ws. pobierania przez służby danych empirycznych telekomunikacyjnych, internetowych i pocztowych oraz prowadzenia kontroli sprawnej. Nowelizacja zasad inwigilacji a mianowicie przygotowana przez posłów PiS - była wykonaniem wyroku TK z lipca 2014 r., którego nie wykonał rząd PO-PSL. Nowela wprowadziła m. in. dostęp do danych internetowych online, za pośrednictwem tzw. bezpieczne połączenie online.

Jeszcze w lutym 2016 r. RPO Adam Bodnar zaskarżył nowelę do TK, m. in. po odniesieniu do pobierania informacji telekomunikacyjnych i internetowych (sprawa nie ma jeszcze terminu w TK). Zdaniem rzecznika, nowela umożliwia sprawdzanie aktywności obywatela w internecie, natomiast rejestry danych, które zdobywają sądy, to tylko zapisy statystyczne, niewyjaśniające powodów występowania o te dane.

RPO podkreśla, że osoba, której dane pobrano, nie ma możliwości dowiedzenia się o tym i sprawdzenia, czy robiono to prawnie. Według RPO powinna egzystować uprzednia kontrola pobierania billingów.

W kilku punktach:

Zbigniew Ziobro przedstawił sprawozdanie dotyczące tego, na jakie dane na temat obywateli sięgały służby po 2016 roku

• Spośród jego informacji wynika, iż najczęściej były to dane telekomunikacyjne - ponad 1-wszą, 1 mln

• Wówczas mniejsza liczba niż po poprzednich latach, ale Fundacja Panoptykon zwraca uwagę, hdy raport jest niepełny, a w niektórych miejscach niejasny