Dou Baobao - wypożyczalnia dóbr luksusowych w Chinach

Sharing economy po chińsku. Kogo nie stać, ten "wynajmuje" dobra luksusowe

W Chinach liczy się marka. Jeśli jednak stan konta nie zaakceptować pozwala na zakup nowej torebki od Louis Vuittona bądź Chanel, można skorzystać spośród odpowiedniej aplikacji. Z niewielką poradą przychodzi pekiński start-up o nazwie Dou Baobao a mianowicie dosłownie "potrząśnij torebką". Trzeba wejść na jego konto na najpopularniejszym komunikatorze WeChat i wpłacić odpowiednią kwotę za możliwość... wynajęcia modnego egzemplarza.

Cena takowej usługi różni się w zależności od modelu (przedział od 100 do tysiąc juanów - równowartość ok. 54-540 zł, z kolejnym depozytem 19 tys. juanów, ok. 10 tys. zł jako zabezpieczenie), ale ciągle pozostaje dużo niższa aniżeli za oryginał na własność.

Sharing economy na chińsku

Założyciel Dou Baobao Cheng Kaiwen twierdzi, że ten model działania może wesprzeć Chińczykom odróżniać oryginalne wyroby od wszechobecnych podróbek. Sharing economy, która na świecie zdążyła się przyswajać w postaci Ubera czy Airbnb, w Chinach zatacza coraz szersze kręgi na polu rowerów (40 rozmaitych przedsiębiorstw, średnio 1 juan za godzinę jazdy, w porządku. 55 gr), piłek do odwiedzenia koszykówki (1 juan za godzinę gry) czy nawet parasoli (Molisan, 1 juan za 12 godzin) wynajmowanych bezpośrednio na ulicach czy ze specjalnych automatów.

Chińskie towary zdążyły na trwałe zyskać miano kiepskiej jakości podróbek. "Made in China" na metce odrzucić wzbudzało zaufania konsumentów, jednak ten stan rzeczy także powoli ulega zmianie. Po grudniu 2016 r. chiński lider e-handlu koncern Alibaba został uznany przez amerykański departament handlu za 1 z podejrzanych rynków dotyczących do zbytniego nasycenia podróbkami.

I tak zanim ogłoszeniem tej decyzji Alibaba informowała o prowadzonej samodzielnie walce z podróbkami, w następstwie której w ciągu roku kalendarzowego usunięto 380 mln podejrzanych produktów i zamknięto 180 tys. sklepów wystawiających na Taobao, chińskim Allegro, podróbki.

Niezależnie jednak, lub walczy się z "shuihuo" - podróbkami, "gaofang" - wysokiej, jakości kopiami lub "tongkuan" - dosłownie "w takim samym typie" a mianowicie czyli towarami przypominającymi oryginały od producentów, zawsze znajdą się rodzaje na obejście systemu jak i również chętni, którzy wolą zapłacić mniej i cieszyć się choć przez chwilę czymś, co niesie choćby namiastkę luksusu. Wystarczy wprowadzić w wyszukiwarkę sklepów pierwszą literę ulubionej firmy jak i również chiński znak "jia" oznaczający markę. Po chwili ma się do dyspozycji dziesiątki sklepów podrabianych torebek, zegarków jak i również butów.

Wypożyczanie wyszukanych przedmiotów może stać się strzałem w dziesiątkę na chińskim sektorze, szczególnie w momencie, gdy niecałe 10 proc. Chińczyków posiada paszport i tym samym jest przy stanie przywieźć sobie z poza polski wymarzony gadżet.