«Financial Times»: Francja i Duża Brytania prowokują spór, który może rozbić Unię  Informacje

Temat: UE

  • Janis Warufakis w TVN24 BiS: "Udają, że kryzys się doszedł. Greckiego długu nie da się spłacić"
  • Mazowsze zostało podzielone. Rząd liczy dzięki dodatkowe środki z Starego kontynentu Europejskiej
  • Wydarzenia w Sejmie mogą wpłynąć na organizowanie unijnego budżetu
  • Przyszłość Brexitu. Bruksela obawia się "słabego partnera"
  • Z zagranicy jak w polsce. Po fali opinii duży operator zmienia taryfy

Francja i Duża Brytania, które narzekają w ograniczenie suwerenności w relacji z polityką dotyczącą budżetu lub imigracji prowokują konflikt, który może rozbić Unię Europejską - pisze we wtorek główny komentator tematów zagranicznych "Financial Times" Gideon Rachman.

Francja przeżyje wkrótce "chwilę prawdy", gdy będzie bronić przed Komisją Europejską swojego budżetu, który zakłada deficyt budżetowy rzędu 4, 4 proc. w zamian wymaganych prawem unijnym a mianowicie maksimum - 3 proc. KE będzie starała się zdyscyplinować Paryż, podczas kiedy premier Manuel Valls obecnie oznajmił, że budżet odrzucić będzie modyfikowany tak, "by usatysfakcjonować Brukselę" - pisze Rachman.

Hellada nie chce pomocy. Wychodzi z recesji?

- Istniejemy wielkim narodem (... ) Francja to kraj suwerenny - powiedział Valls. - Zaniepokoiło mnie takie nastawienie - odpowiada Rachman.

Różne punkty widzenia

"Francja bowiem nie jest całkowicie suwerennym krajem, jeśli rozchodzi o sprawy związane wraz z budżetem - i nie są też w pełni suwerenne inne kraje, które przyjęły wspólną walutę" - argumentuje "FT".

Podczas gdy Paryż ma cel walczyć z ograniczeniami unijnymi dotyczącymi budżetu, Londyn uznaje, że ogranicza się jego suwerenność poprzez unijne prawo dotyczące imigracji i swobodnego przemieszczania się obywateli UE - przypomina komentator.

W ciągu kilku dób KE musi podjąć rezolucję w sprawie budżetu Francji, która de facto łamie unijne prawo; a jeśli tak to Komisja zobowiązana jest zmusić Paryż do skorygowania projektu.

Przed rozmowami z Rosją: Ukraina i KE wynegocjowały gazowy "pakiet zimowy"

- Niestety takie upokorzenie francuskiego rządu byłoby prezentem dla skrajnej prawicy (Frontu Narodowego), którego przywódczyni Marine Le Pen żąda, by Republika francuska wyszła ze strefy euro - wyjaśnia Rachman i przytacza słowa włoskiego przedstawienie premierowe Mateo Renzi, który mawia: "Wolę Francję z czterech, 4-procentowym deficytem niż Marine Le Pen jako do niej następnego prezydenta".

"Konfrontacja z UE"

Rząd brytyjski jest również w zawikłanej sytuacji i zmierza do odwiedzenia "konfrontacji z UE przy sprawie swobodnego przemieszczania się jej obywateli w obszarze Europy" - kontynuuje Rachman i przypomina, że dopływ imigrantów, "w tym miliona z samej Polski", wzbudził radykalnie antyimigracyjne nastroje.

"Rząd znalazł się w osobliwym położeniu, w jakim musi tłumaczyć, że obok obowiązujących w UE regulacjach nie jest mógł nic zrobić, by zmniejszyć napływ imigrantów" - wyjaśnia "FT". Jest to woda dzięki młyn Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP), która wymaga wyjścia Wielkiej Brytanii spośród UE. A ponieważ wstaje lawinowo jej popularność, premier David Cameron "flirtuje wraz z możliwością zażądania od UE prawa do nałożenia limitów na liczby imigrantów" a mianowicie pisze dalej Rachman.

Jeśli jednak Cameron "pójdzie w tej sprawie w konfrontację z Brukselą wówczas niemal na pewno ją przegra. A takie upokorzenie może dość szybko przyczynić się do tego, że Wielka Brytania w ogóle opuści UE" - prognozuje autor.

KE będzie musiała wypracować jakiś kompromis spośród buntującymi się stolicami; jeśli jedna i druga witryna www nie poczyni pewnych ustępstw w sprawach zazwyczaj będących w gestii suwerennego państwa - czyli budżetu jak i również granic - to może to zagrozić samemu funkcjonowaniu Unii - ostrzega na zakończenie Rachman.