Budżet Polski po październiku 2017 r. PiS zapisuje się w historii

PiS zapisuje się po historii polskich finansów. mBank tłumaczy, dlaczego to chwilowa radość

Po 10 miesiącach budżet państwa w dalszym ciągu notuje nadwyżkę budżetową, wynoszącą 2, 7 mld zł. W samym październiku zanotowano deficyt na pułapie 1, 1 mld złotych, co stanowi, jak przedtem, drugi najlepszy październikowy rezultat po 1989 r. Naszym samym ekipa PiS zapisuje się w historii naszych finansów. I choć na razie są powody do radości, jak przekonują analitycy mBanku, przyszły rok będzie poważnym wyzwaniem dla wicepremiera Morawieckiego. Przewidują oni, że deficyt z ok. 1, 6 proc. PKB poszybuje ku 2, 5 proc. bądź więcej. I to w najlepszym otoczeniu makroekonomicznym od lat.

Najpierw sprawdźmy, skądże tak dobry wynik budżetu? – Porównując do ustawy budżetowej – tak małe wykonanie deficytu wynika po 60 proc. z dogodniejszych dochodów, w 40 proc. a – z niższych wydatków – piszą ekonomiści mBanku. Wśród tych głównych wymieniają m. in. profity podatkowe rosnące w tempie 10 proc. rocznie (w tym roku był jedynie jeden miesiąc, w którym nie rosły one w dwucyfrowym tempie), co można przypisać w tej czasie solidnym wzrostom we każdego kategoriach dochodów podatkowych.

Z kolei według nich niższe wydatki to zaszczyt spadku kosztów obsługi długu, mniejszej o 7, 5 mld zł niż w poprzednim roku dotacji do FUS (efekt dobrej sprawy na rynku pracy) oraz wciąż rozczarowującego wykonania wkładów własnych wydatków ze środków UE (o ok. 2 mld względem poprzedniego roku). Budżetowi pomaga więc wciąż spore załamanie w inwestycjach publicznych (choć nieznacznie to siano zaczyna w końcu rosnąć). Zdaniem mBanku nowelizacja budżetu, zmieniająca strukturę wydatków budżetowych i wykorzystująca część spośród narosłych oszczędności, nie przekształci znacząco tej trajektorii.

– Na podstawie osiągalnych danych (wykonania budżetu was, budżetów JST za trzech kwartały i szacunku MF deficytu general government za 10 miesięcy) szacujemy, że deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych wyniesie w 2017 roku ok. 3032 mld zł, a więc 1, 51, 6 proc. PKB – będzie to zatem najdogodniejszy wynik sektora w historii – podsumowują tę część ekonomiści.

Foto: mBank Wykonanie budżetu przez PiS oraz przewidywany deficyt w koniec 2017 r.

Deficyt w 2018 r. wzrośnie

– Dobra sytuacja budżetowa i wynikająca z niej rekordowo niska podaż SPW są już jednak informacjami zwyczajnie znanymi i w sporej mierze zgranymi przez sektor – przekonuje mBank jak i również podkreśla:

Uwaga powinien obecnie przesuwać się przy kierunku przyszłorocznego budżetu was i deficytu sektora. Witryna dochodowa przyszłorocznego budżetu emituje się w dużej mierze niezagrożona – według naszych obliczeń wymagany do realizacji przyszłorocznego celu wzrost przychodów podatkowych to ok. jednej mld miesięcznie – sprzyjać będzie temu też niespodzianka in plus w przyszłorocznym wzroście gospodarczym.

Według nich jest oczywiste, że plany zwiększenia inwestycji publicznych nie dają się pogodzić z utrzymaniem bieżących rezultatów budżetowych. – "Dziurę" po tej kategorii wydatków inwestycyjnych można szacować nawet dzięki 1, 5–2 proc. PKB, relatywnie do poprzedniego budżetu UE. Jej zasypanie przy jednym roku jest niemożliwe, zwłaszcza w warunkach braków kadrowych w firmach budowlanych i problemów kosztorysowych, bez cienia wątpliwości wskazuje jednak na kierunek zmian inwestycji publicznych po najbliższych kwartałach – tłumaczą.

I teraz najbardziej ważne, że bo analitycy mBanku wyjaśniają, że w powiązaniu z efektami fiskalnymi niższego wieku emerytalnego (wstępne informacje sugerują dominację postawy "mieć ciastko i zjeść ciastko", tj. łączenia pracy wraz z emeryturą) oznacza to skokowy wzrost deficytu sektora ku 2, 5 proc. PKB lub więcej.

Pamiętajmy, że deficyt sektora przyszły do 3 proc. PKB przy tak znakomitej sprawy w Europie i w świecie jest czymś niepokojącym. Część ekonomistów z prof. Gomułką na czele jest przeświadczenia, że w takich postanowieniach makroekonomicznych deficytu w praktyce nie powinno być, aby przygotować się na spowolnienie koniunktury, które dzięki pewno nadejdzie w następnych kwartałach.